Reklama

Aktorstwo musi dawać radość (FOTO)
Biblioteka Sępólno

Podkreślił Cezary Żak podczas spotkania z fanami w Bibliotece Publicznej w Sępólnie.

Nie przeczytał "Placówki", więc nie dostał się na romanistykę. Postanowił więc zdawać na aktorstwo:

- Jakiś idiota powiedział mi, że grubych nie przyjmują, więc ku rozpaczy mojej mamy schudłem 18 kg. Podczas egzaminu jakiś egzaminator powiedział: "Wreszcie przyjęliśmy jakiegoś grubasa" - śmiał się ze wspomnień aktor.

By wymigać się od wojska poszedł do szkoły policealnej.

Ma w swoim życiu też epizod zarobku na piernikach:

- Jeździłem do Torunia po pierniki, by sprzedawać je we Wrocławiu. Pomyślałem, że po co mamy wozić pierniki do Wrocławia, gdy po drodze mamy Kalisz. Tam więc szybko rozchodziły się.

- W aktorstwie bardzo ważna jest wyobraźnia. Nie można dać się zwariować. Krawczyka też sobie wyobraziłem. Te postacie z "Miodowych lat" były właściwie tragiczne, jedynie okoliczności, sytuacje, w jakich się znajdowali bohaterowie były śmieszne - zaznaczył Cezary Żak, dodając:

- W komedii, by było śmiesznie musi być szlachetnie. Komedia jest bardzo trudna. Trudniej jest rozśmieszyć widza niż wzruszyć.

W pewnym momencie pomyślał, że musi zmienić warunki, więc odchudził się spektakularnie:

- Nagle dostrzegłem, że tyje się od jedzenia. Przez trzy lata schudłem 30 kg, po prostu ograniczając jedzenie.

Napisał nawet książkę o odchudzaniu "Moja skuteczna dieta. 12 kroków do dobrej wagi":

- Pierwsze pół roku schudłem 9 kg i nikt mi nic nie mówił. Po 12 kg też. Dopiero po 17 kg Piotr Machalica mówi: "Schudłeś trochę" - śmiał się Krawczyk z "Miodowych lat".

Zapytany, czy łatwiej gra się na scenie czy przed kamerą, odpowiedział, że przed kamerą:

- Przed kamerą jest łatwiej, bo można powtórzyć nagranie. Chociaż w teatrze jest lepsza szkoła aktorska. Mimo 33 lat pracy ciągle jest trema. Zawsze przed premierą denerwuję się coraz bardziej - opowiadał aktor.

Lubi grać z Barcisiem, bo rozumieją się świetnie. Za to gra z żoną to wyzwanie. Mimo iż nie lubi to grają razem w trzech sztukach.

Od razu jak przeczytał jednym tchem scenariusz "Rancza" wiedział, że to będzie sukces:

- Producent "Miodowych lat" spytał mnie, co teraz chcę grać. Odpowiedziałem, że rolę kostiumową. Powiedział: "To dobrze - będziesz księdzem". Potem pojawił się pomysł z bratem bliźniakiem, czyli wójtem - śmiał się - To było wyzwanie. 11-letnia przygoda. Wilkowyje to taka nasza Polska w pigułce. Aktorsko lepiej grało się wójta, bo był bardziej krwisty do zagrania.

Co przesądziło o fenomenie tego serialu?

- Bracia walczący ze sobą, trafiona obsada, wspaniały scenariusz, wątek miłosny. Każdy tam widział swojego sąsiada - odpowiedział Cezary Żak.

Nagrody jednak dostawał za role poważne a nie komediowe.

Ma w swoim życiorysie też przygodę reżyserską. Pierwszą sztukę wyreżyserował za namową Krystyny Jandy. W dorobku reżyserskim ma cztery sztuki.

Uwielbiał oglądać "Kobry". Od córek dostał DVD z "Kobrami", które dalej ogląda namiętnie.

Czas wolny lubi spędzać na Mazurach, gdzie zabiera książkę lub żonę albo jeździć do Rzymu i tam pić piwo.

Prywatnie coraz mniej rzeczy go rozśmiesza. Uwielbia stare komedie na przykład "Sami swoi" - klasyk albo seriale amerykańskie. Głębokie miejsce zajmuje książka. Lubi dobry kryminał. Teraz jednak często sięga po biografie i wspomnienia:

- Moja mama, która była bibliotekarką, mówiła, że im będę starszy to tak będzie. Wtedy wydawało mi się to śmieszne.

Poezja według aktora jest trudna, ale uwielbia czytać Szymborską, bo ma wspaniałe poczucie humoru i pisała krótkie wiersze.

Gdyby nie był aktorem to byłby nauczycielem jak większość jego rodziny.

Na koniec spotkania aktor zdradził, że dzięki facebookowi koresponduje z Anthonym Hopkinsem.

Marzeń aktorskich nie miał żadnych, bo zawsze dużo grywał.

Spotkanie w bibliotece zakończyło się autografami i sesją zdjęciową z fanami Cezarego Żaka.

Lucyna Sztandera

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama

Top